Blockchain, ojciec chrzestny kryptorewolucji

Wróżenie z fusów, czyli czego możemy spodziewać się do końca 2017 roku?
23 października 2017
Kiedy ta bańka w końcu pęknie ?
29 listopada 2017

Blockchain, ojciec chrzestny kryptorewolucji

Ogromne wzrosty ceny bitcoina skupiają na nim coraz większą uwagę mediów, prywatnych inwestorów oraz instytucji finansowych czy nawet rządów. Choć o bitcoinie powoli zaczyna słyszeć nawet statystyczny Kowalski, to jednak tylko nieliczne osoby słyszały o kryjącej się za nim technologii blockchain czy o innych kryptowalutach.

Blockchain (lub inaczej łańcuch bloków) to technologia tak zwanych zdecentralizowanych baz danych opartych na zabezpieczeniach kryptograficznych. Opiera się ona na architekturze peer-to-peer (P2P) i działa bez konieczności występowania centralnego komputera czy inaczej scentralizowanego miejsca przechowywania danych. Dzięki swojej zdecentralizowanej naturze i zabezpieczeniach kryptograficznych jest ona dużo bezpieczniejsza i bardziej transparentna niż tradycyjne lokalne bazy danych.

Technologia ta swoje zastosowanie znajduje niemal w każdej sferze naszego życia, choć większość z nas nawet o tym nie wie. Jak już wspomniałem w moim poprzednim artykule (Zapomnij o smartfonach i tabletach. Prawdziwa rewolucja dzieje się zupełnie gdzie indziej!) technologia ta stała się podstawą do stworzenia kryptowalut, a wśród nich właśnie bitcoina, ale zastosowania technologii blockchain są dużo, dużo większe.

Już dziś blockchain znajdujemy na rynkach finansowych, rynku gier, rynku energetycznym, w administracji publicznej, w służbie zdrowia czy logistyce, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Świat oszalał na punkcie blockchain, dokładnie tak jak kiedyś oszalał na punkcie internetu.

Co ciekawe, niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że spora część projektów rozwijanych dzięki technologii blockchain ma własne kryptowaluty, których jest ich w momencie, gdy piszę te słowa już ponad 1100!

źrodło: coinmarketcap.com

Należy jednak pamiętać o jednej fundamentalnej zasadzie. W rozumieniu prawa (zwłaszcza polskiego), żadna z kryptowalut nie jest prawdziwą „walutą” w dosłownym rozumieniu tego słowa. Choć część z nich została stworzona z myślą o tym, by być instrumentem finansowym. Należy traktować je bardziej jako swego rodzaju akcje czy jednostki udziału w danym projekcie. Bardzo często zresztą jednostki kryptowalut nazywa się tokenami, aby pokazać ich nieco odmienną naturę.

Tak, kryptowaluty można kupować i sprzedawać tak samo, jak waluty, akcje, obligacje i inne instrumenty finansowe. Tak, ich kurs jest zmienny (nawet bardzo) i są one notowane na wielu różnych giełdach – ponownie jak akcje, obligacje itd. Ale to, co wyróżnia je od innych instrumentów finansowych, to łatwość i szybkość dokonywania transakcji.

Załóżmy, że chcemy kupić swojego pierwszego bitcoina. Zważywszy na jego obecną cenę (gdy piszę te słowa, ponad 20 000 złotych za 1 BTC), na początku kupimy zapewne jedynie jakąś jego cząstkę. Nie jest to jednak wielki problem, każdy bitcoin bowiem jest podzielny do 9 miejsca po przecinku, czyli do 1 satoshi (od imienia twórcy).

Jeśli więc chcemy kupić sobie trochę bitcoina, wystarczy wejść na stronę jakiejkolwiek międzynarodowej giełdy handlującej kryptowalutami, założyć tam konto (online) i używając choćby swojej karty kredytowej, kupić naszą pierwszą część bitcoina. Cała operacja nie powinna zająć nam więcej niż pół godziny i możemy zrobić to z domu czy też za pomocą naszej komórki.

Porównajmy to teraz do próby zakupu jakichkolwiek akcji. Aby kupić akcje Apple, musimy:

  1. założyć rachunek inwestycyjny,
  2. wpłacić pieniądze na rachunek maklerski,
  3. złożyć zlecenie i… czekać.

Oczywiście musimy też wybrać odpowiedni dom maklerski, bo nie każdy jest w stanie sprzedać nam akcje firmy Apple. Już w tym miejscu widać drastyczną różnicę w dostępności oraz łatwości dokonywania transakcji na obu tych instrumentach.

Dodajmy teraz drugi składnik – „zyski z inwestycji”. Jeśli popatrzymy na cenę samego bitcoina i weźmiemy pod uwagę jedynie ten rok, zobaczymy, że jego cena wzrosła z 974 dolarów do ponad 5300 dolarów! Tak, to ponad 540% zysku w niespełna rok.

źródło: https://coinmarketcap.com/currencies/bitcoin/

 

Z takimi zwrotami z inwestycji nie może się równać żaden inny „tradycyjny” instrument finansowy. Co jednak ciekawe bitcoin wcale nie jest najdynamiczniej rozwijającą się kryptowalutą. Inne projekty, takie jak Ripple czy Ethereum zanotowały kolejno ponod 3600% i 3200% wzrostu.

Nic więc dziwnego, że część osób nazywa kryptowaluty bańką i oczekuje rychłego (i dużego) krachu, tak jak to miało miejsce w przeszłości z rynkiem akcji czy bańką internetową. Jest jednak pewna fundamentalna różnica między tym, co miało miejsce kiedyś a kryptowalutami. Jest nią właśnie zastosowanie technologii blockchain w codziennym życiu.

Punkt, który pomija wielu „ekspertów” finansowych, formując swoje przekonania i prognozy jedynie na analizie samego kursu, to fakt, że projekty, które wzrosły najbardziej (jako choćby wspomniane już Ripple czy Ethereum), to te, które mają realne zastosowanie w codziennym życiu i których „waluta” jest sercem całego ekosystemu sprawiającym, że jest on w stanie działać poprawnie.

Dla przykładu, waluta Ripple została stworzona w celu błyskawicznego rozliczania globalnych płatności biznesowych. Będąc częścią sieci RippleNet, jest w tej chwili jedynym systemem opartym o technologię blockchain, który potrafi w ciągu kilku sekund zrealizować dziesiątki tysięcy globalnych transakcji finansowych. Wdrażana jest obecnie przez coraz większą liczbę banków, które mogą dzięki temu błyskawicznie wysłać między sobą środki z dowolnego miejsca na świecie. Jak łatwo się domyślić, jest to bezpośredni konkurent dla mocno już przestarzałego systemu SWIFT, który jest stosowany obecnie.

źrodło: https://ripple.com/use-cases/

Jeśli więc pomyślimy dokładniej, to zobaczymy dość jasno, skąd wzięło się ponad 3600% wzrostu wartości waluty. Jest on wprost proporcjonalny do zwiększającego się zapotrzebowania na tę walutę i rozwoju samej firmy. Firma Ripple, która jeszcze do niedawna była po prostu kolejny startupem, dziś ma swoje biura w San Francisco, Nowym Yorku, Londynie, Sydney, Indiach, Singapurze czy Luksemburgu i ma w swoim portfolio ponad 90 klientów (głównie banków) z takimi markami jak UBS, Santander czy UniCredit na czele.

Natomiast Ethereum to zdecentralizowana platforma, która działa na bazie „inteligentnych kontraktów”, czyli aplikacji, które działają dokładnie tak, jak zaprogramowano, bez możliwości przestojów, cenzury, oszustw lub ingerencji osób trzecich. Już dziś ta platforma i jej token (który jest niezbędny do realizacji transakcji wewnątrz platformy) stała się ulubionym narzędziem banków do zawierania kontraktów terminowych. Jest też podstawowym ekosystemem służącym do rozwoju nowych projektów (a te liczone są w setkach!).

Co więcej, Ethereum stało się tak popularne, tak duże i tak świetnie rozwinięte, że powstała nawet specjalna grupa zwana Enterprise Ethereum Alliance. Zrzesza ona przedsiębiorstwa Fortune 500, startupy, akademie oraz topowe firmy z branży technologicznej, które razem aktywnie wykorzystują, rozwijają i aplikują tę technologię w kolejne aspekty naszego codziennego życia.

Jeśli spojrzymy tylko na niektórych bardziej znanych członków tego ugrupowania, to zrozumiemy od razu, dlaczego tak drastycznie zwiększyło się zapotrzebowanie i cena samego Ethereum. Czy więc drastyczny wzrost wartości samego rynku kryptowalut (z 17,6 mld dolarów do ponad 163 mld dolarów w samym tylko 2017 roku) oraz ceny niektórych z nich to wynik tylko bańki spekulacyjnej, czy może wynika z prostych praw ekonomii?

W moim poprzednim artykule wspomniałem, że nasz współczesny świat choruje na finansowego raka. Pieniądze, którymi się dziś posługujemy, są systematycznie dodrukowywane przez wszystkie rządy całego świata, co sprawia, że systematycznie tracą one na wartości. Realizowanie transakcji międzynarodowych jest drogie i powolne a nasze środki, które trzymamy w bankach, nie są tak naprawdę nasze, dostęp do nich może bowiem zostać zablokowany przez bank w każdym momencie z byle powodu.

Niewiele osób wie, że sam bitcoin powstał pod koniec 2008 roku jako swego rodzaju odpowiedź na ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, panujący na rynkach finansowych i bankowych, który trwał od połowy 2007 aż do 2014 roku.

źródło: Google.com

Jego fundamentem jest właśnie ograniczona podaż (w historii ludzkości powstanie tylko 21 mln bitcoinów) oraz to, że może on być przechowywany i używany przez ludzi w systemie P2P, czyli bez konieczności korzystania z pośrednika w celu realizacji transakcji. Ze względu na łatwość i szybkość dokonywania transakcji (przeważnie około 10 minut) oraz swoją ograniczoną naturę bitcoin stał się nie tylko świetnym środkiem przechowania wartości. Dużo lepszym niż złoto. Jest też nową, alternatywną metodą do realizowania transakcji, pozwalającą na ich realizowanie zupełnie poza systemem bankowym. Nic więc dziwnego, że banki oraz niektóre rządy starają się robić wszystko to co w ich mocy, aby ograniczyć swoim obywatelom dostęp do niego.

Świetnym przykładem są tu Chiny, które oficjalnie zakazały handlu bitcoinami swoim obywatelom. Rosja niedawno „ostrzegała” swoich obywateli przed tym „niebezpiecznym narzędziem”, tylko po to, aby nieco później zapowiedzieć stworzenie swojej własnej wirtualnej waluty, czyli krypt-rubla (żródło). Na drugim biegunie mamy jednak kraje takie jak Japonia czy Australia, które oficjalnie ogłosiły, że uznają bitcoina za pełnoprawną i oficjalną walutę (źródłoźrodło).

Czy tego chcemy, czy nie, świat, w którym żyjemy, zmienia się na naszych oczach. Pieniądze, którymi posługujemy się dziś, są w dużej mierze wirtualne, dlatego kryptowaluty, choć mogą się wydawać na pierwszy rzut oka dziwne, nie powinny być nam aż tak bardzo obce.

Świadomość nadchodzącej zmiany daje nam jednak pewną przewagę. Już dziś możemy bowiem poznać firmy, które w swoich dziedzinach mogą być przyszłym Apple, Amazonem, Alibabą, eBayem czy PayPalem. Na pewno każdy z nas zastanawiał się, jakby to było, móc kupić akcje Appla, gdy ten dopiero co debiutował na giełdzie?

Zapis na newsletter oznacza akceptację polityki prywatności serwisu.

Darmowy eBook

7 rzeczy które musisz wiedzieć
zanim zaczniesz
inwestować w kryptowaluty!
Wpisz poniżej adres e-mail na
który mam wysłać Tobie dostęp do kursu:

Zapis na newsletter oznacza
akceptację polityki prywatności serwisu.

Nasza strona korzysta z plików cookie w celu poprawy jakości obsługi klienta oraz korzystania z tej witryny. Kontynuując przeglądanie tej strony, zgadzasz się na to i akceptujesz naszą politykę prywatności. Dowiedz się więcej.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close